Tlumacz lepszy od google

Może najbardziej powszechnym błędnym przekonaniem dotyczącym pracy tłumacza jest wtedy, że ponoć istnieje dosłowne tłumaczenie między dwoma dowolnymi językami, co powoduje przekład procesem popularnym i mało automatycznym. Niestety, realia określają się wręcz przeciwnie, zaś procedura tłumaczenia praktycznie zawsze obfituje także w szanse, jak również często jest zjawisko nieumyślnego mieszania idiomów oraz rodzajów użycia obu języków. Wielu młodych w naszych fachu tłumaczy idzie z mylnego założenia, że ich praca określana jest do grup nauk ścisłych i niesłusznie zakładają, że istnieją ścisłe związki między określonymi terminami i ruchami w nowych językach. Dodatkowym nieporozumieniem jest zdanie, że są niezmienne formy tłumaczenia, które można powielać niczym w kryptografii.

Praca tłumacza bynajmniej nie polega wyłącznie na bezrefleksyjnym kodowaniem i dekodowaniem pomiędzy językiem źródłowym i docelowym przy wykorzystaniu słownika jako pomocy naukowej, albowiem działanie autora przekładów w niczym nie przypomina funkcjonowania translatora. Miewamy niekiedy do pracowania z tłumaczeniami maszynowymi (zwanymi także tłumaczeniami automatycznymi bądź komputerowymi), czyli tekstami przetłumaczonymi automatycznie przez program komputerowy. Choć technologia translatorów jeszcze jest unowocześniania i implementowane są innowacyjne rozwiązania, to rozumienie maszynowe nadal nie reprezentują satysfakcjonującego poziomu. Niemniej jednak, coraz częściej dostosowywane jest ograniczone oprogramowanie wspierające tłumaczenie (ang. computer-assisted translation – CAT), które usprawnia proces wykonywania przekładu przez tłumaczy.

O profesjonalistów w trudnych miastach jak Warszawa nie trudno, chociaż rozumienie to miejsce skomplikowane, które chce od autora przekładu wielkiej wiedzy, wielkiego zainteresowania oraz przygotowania merytorycznego. Między poddawanymi tłumaczeniu językami są wszak różnice stylistyczne oraz interpunkcyjne, które również komplikują procedurę przekładu. Wśród problemów językowych, na jakie znajduje tłumacz angielskiego dzieli się zjawisko tzw. interferencji językowej, czyli nieświadome łączenie cech języka podstawowego i docelowego w sensach pozornie podobnie (np. angielski przymiotnik pathetic nie oznacza patetyczny, tylko żałosny). Czasem wyrazy wynikające z pozostałych języków brzmią prawie jednakowo, jednakże ich przeznaczenia okazują się zupełnie inne, dlatego tłumacz musi być wykwalifikowany nie tylko pod względem lingwistycznym, ale jeszcze pod kątem znajomości dorobku kulturowego użytkowników określonej mowy.